Dom Opieki Św. Brata Alberta
"Nasze Gospodarstwo"

O swoim życiu tutaj opowiada pani Barbara

Wyszłam z takiego miejsca gdzie zawsze oprócz pracy w przedsiębiorstwie pracowałam w polu, hodowałam zwierzęta, miałam ogród, piękne kwiaty. Tu tez mogę to robić. Czuję się bardzo swojsko.

Budzę się około piątej rano, jak zawsze. Wstaję koło godziny szóstej. Lubię coś robić. Mam maszynę do szycia. Robię różne przeróbki ubrań, wszywam suwaki – zawsze komuś coś potrzeba a ja to lubię robić.

Chodzę na 7.30 na modlitwę do kaplicy, a później na godz. ósmą na śniadanie. Obiad jest o trzynastej. Czas od śniadania do kolacji staram się mieć wypełniony pracą. Podlewam w całym domu kwiaty a jest ich dużo i są piękne. Sprzątam, pracuje w polu, szyję, pomagam w pieczeniu chleba, a to nakarmię łabędzie i pawie. Tutaj jak ktoś chce zawsze znajdzie zajęcie. Ja się bardzo cieszę że mam czas wypełniony. Latem jeżdżę na rowerze. Czasami pomagam w obsłudze innych.

Kolacja jest o 17.30 latem o 18. Potem idę na modlitwę do kaplicy. Mam czas wolny. Oglądam telewizję-lubię seriale „M jak miłość”, „Barwy szczęścia”. Czytam gazety, robię przepierkę, robótki domowe. Układam co będę robiła jutro. Chodzę spać między 22 a 23. Po takim intensywnym dniu od razu zasypiam. Takie są moje dni.

Lubię być w ruchu. Nie mam czasu na plotki bo mam pracę. Jak mam wolną chwilę to poświęcam dla siebie. Nie mam żadnych problemów, byłam osobą samotną, nie tęsknię za nikim. Tu jest mi dobrze. Wydaje mi się że tu jest moje miejsce, tu zapuściłam korzenie. Tu mam co robić.

Czekam z utęsknieniem na wiosnę, żeby iść w pole, pielęgnować kwiaty, plewić truskawki bo posadziłam na jesieni całą plantacje.

A takim księdzem jak ksiądz Jan pracować to przyjemność


biblioteka biblioteka jadalnia kaplica swietlica pokoj pokoj